Chiny wykupują świat

Original source / Artykuł w The Economist:
 http://www.economist.com/node/17463473

Czy Świat powinien przywitać je z otwartymi rękami?

Teoretycznie, kwestia własności firm w gospodarce kapitalistycznej nie ma znaczenia. W rzeczywistości jest jednak inaczej. Przejęcia i szaleństwo zakupów chińskich przedsiębiorstw na rynku światowym prowokują falę społecznego niepokoju. Nie jest to jednak nowość, tego typu transakcje zawsze powodowały silną reakcję społeczną. Podobnie było w przypadku fali zakupów amerykańskich firm w latach osiemdziesiątych przez Japończyków, przejęcia niemieckiej firmy Mannesmann  przez Vodafone w 2000 r., czy też ostatnich poczynań firm private equity. W ciągu kolejnych kilku lat obawy te prawdopodobnie jeszcze się nasilą. Transakcje z udziałem firm chińskich – często kierowanych przez partię komunistyczną, których przesłanie nie zawsze jest jasne – czy podążą oni za zyskiem czy też kierują nimi motywy polityczne – w tym roku stanowiły jedną dziesiątą wartości ogólnej wymiany międzynarodowej. Chińscy kupcy stawali do przetargów o praktycznie wszystko, zaczynając od amerykańskiego gazu i brazylijskiej sieci energetycznej, a kończąc na szwedzkiej marce samochodów Volvo.
Wzsrost opozycji do tego trendu jest zrozumiały. Pogląd, że kapitaliści powinni pozwolić komunistom na kupno ich przedsiębiorstw, według wielu, jest niczym innym niż kpiną z idei ekonomicznego liberalizmu. W istocie, chińczycy robią to co powinni, rozprzestrzenianie się ich kapitału przyniesie korzyści nie tylko Chinom, ale całemu światu.

Dlaczego Chiny są inne?

Całkiem niedawno, firmy kontrolowane przez państwo uważane były za na wpół-uformowane twory przeznaczone na pełną prywatyzację. Aczkolwiek zespół czynników – ogromne oszczędności gospodarek wschodzących , hossa na rynku ropy i utrata zaufania do modelu otwartego rynku- doprowadzily do odrodzenia się idei kapitalizmu państwowego. Około jedna piąta wartości światowego rynku papierów wartościowych jest w rękach tego typu firm, czyli dwukrotnie więcej niż dziesięć lat temu.

Bogate państwa jak do tej pory tolerowały rozwój gospodarek merkantylistycznych. Weźmy dla przykładu Koreę Południową czy kontrolowane przez państwo firmy w Singapurze, które są aktywnymi nabywcami za granicą. Przypadek Chin jest jednak inny. Republika Chińśka stanowi obecnie drugą co do wielkości gospodarkę na świecie i z czasem prawdopodobnie prześcignie Stany Zjednoczone. Chińskie firmy są gigantyczne. Do tej pory skoncenrtowane na swoim rynku wewnętrznym, zaczynają obecnie korzystać ze swojej ogromnej siły przebicia za granicą.

Chińskie inwestycje stanowią zaledwie 6% światowych inwestycji na rynku międzynarowowym, Z historycznego punktu widzenia, grube ryby, tj. USA czy Wielka Brytania posiadały dużo większy udział niż marne 6% będące w rękach inwestorów Państwa Środka. Wynosił on odpowiednio w 1914 i 1967 roku około 50%. Organiczny rozwój Chin może byc jeszcze bardziej przyspieszony dzięki ogromnym oszczędnościom obenie ulokowanym w formie papierów wartościowyh bogatych państw, a w przyszłości użytych do wykupu firm i ochrony Chin przed dewaluacją i problemami z wypłacalnością bogatych państw.

Firmy chińskie otwierają się na świat z oczywistych powodów: w celu zakupu surowców, technologii i dostępu do zagranicznych rynków zbytu. Są jednak pod kierownictwem władz rządu, ktorego większośc państw uważa za strategicznego rywala, a nie sojusznika. Tak jak artykuł tlumaczy, rząd wyznacza osoby na kierownicze stanowiska, decyduje o kierunkach działania i finansuje firmy przy pomocy banków państwowych. Po transakcji kupna, firmy surowcowe stają się strategicznymi dostawcami Państwa Środka. Niektórzy twierdzą, że Chiny stanowią wielkie zagrożenie. Amerykanie, na przykład uważają, że chińskie firmy wytwarzające sprzęt telekomunikacyjny stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Firmy prywatne odegrały znaczącą rolę w procesie gloabalizacji: obejmują cały świat, alokują zasoby zgodnie z potrzebami rynku i walczą o swoich klientów. Myśl, że światowy kapitalizm mógłby zostac zdominowany przez mało przejrzysty rząd, jest bardzo niepokojąca. Kwestia podziału zasobów byłaby w rękach urzędników a nie wolneo rynku. Decyzje podejmowane byłyby z pobudek politycznych, a nie z nastawieniem na zysk. Takie obawy wygłaszane są z coraz to większym zapałem. Australia i Kanada, po otwarciu swojego rynku na przejęcia, natychmiast stworzyły przeszkody dla chińskich inwestorów, w szczególnośi w dziedzinie surowców naturalnych. Inne kraje też stopniowo stają w opozyji.

Takie zachowanie jest jednak błędne.Chinom daleko do tego, żeby stanowiły poważne zagrożenie. Większość chińskich firm dopiero testuje grunt za granicą. Nawet w kwestii zasobów naturalnych, gdzie Chiny stanowią bardzo ważnego gracza, nie są nawet blisko do możliwości kontrolowania dostaw i manipulowania rynkiem towarów.

Podobnie, system panujący w Chinach nie jest aż tak monolityczny jak zakładają cudzoziemcy. Przedsiębiorstwa państwowe konkurują między sobą a decyzje podejmowane są polubownie, a nie w stylu dyktatorskim. Rzeczywiście czasami miewają niejasne zamiary, a niektóre sektory- tj. obrony i infrastruktury strategicznej– są zbyt nieufne i niechętne współpracy. Takich dziedzin jest jednak stosunkowo niewiele.

Co jeśli państwowe firmy chińskie dążą do przejęć z powodów politycznych, a nie z czystej chęci zysku? Tak długo, jak zaspokajają potrzeby konsumentów, to nie powinno mieć znaczenia. Chińskim firmom nie powinno utrudniać się posiadania prawa do własnych przedsiębiorstw energetycznych, na przykład, działając na konkurencyjnym rynku, gdzie klienci mogą zwrócić się do innych dostawców. A jeśli firmy chińskie chcą inwestować swój subsydiowany kapitał na świecie, to nikt nie powinien im w tym przeszkadzać. Ameryce i Europie pieniądze się przydadzą. Niebezpieczeństwo taniego chińskiego kapitału, który mógłyby osłabić rywali, można skuteczniej zwalczac za pomoą wzmocnienia zasad prawa konkurencji, a nie przez utrudnianie inwestycji.

Nie wszystkie firmy chińske kierowane są przez państwo. Wiele z nich w znacznym stopniu jest niezależna i nastawiona przede wszystkim na zysk. Często firmy te podejmują działanie za granicą. Na przykład, nowy właściciel Volvo, Geely, firma która pomogła wyjśc marce Volvo z finansowego dołka i dała możliwość sprzedaży większej ilości samochodów na rynku chińskim.

Miej trochę zaufania. Inwestorzy chińscy wnoszą energię i kapitał do słabnących na całym świecie firm, a ich pozytywny wpływ działa w obie strony. Aby odnieść sukces za granicą, firmy chińskie będą musiały jednak przejśc proces adaptacji. Oznacza to, zatrudnianie lokalnych menedżerów, inwestowanie w badania i łagodzenie lokalnych napięc, na przykład poprzez zakładanie lokalnych biur i tworzenie nowych miejsc pracy. Firmy pochodzące z Indii czy Brazylii mają przewagę nad inwestorami z Chin dzięki kondycji sektora prywatnego oraz bardziej otwartej kulturze. Chińczycy niewątpliwie zdają sobie sprawę z tej sytuacji.

Postęp chiński może przynieść wiele korzyści poza wąsko pojętymi profitami handlowymi. W miarę ze wzrostem inwestycji w gospodarce światowej, entuzjazm Chin do współpracy międzynarodowej niewątpliwie wzrośnie. Odrzucenie propozycji Chin stanowiłoby niedźwiedzią przysługę dla kolejnych pokoleń, jak również byłoby oznaką głęboko pesymistycznego braku zaufania do idei kapitlaizmu.

This entry was posted in Articles / Artykuły. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Please log in using one of these methods to post your comment:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s